"Mama urodziła się w 1936 roku w Łucku na Ukrainie. Przed wybuchem wojny zamieszkała w Warszawie, na Żoliborzu z którym była związana przez większość swojego życia. W czasie Powstania Warszawskiego cudem uniknęła rozstrzelania w trakcie akcji pacyfikacyjnej na ulicy Paska na Marymoncie. Pamięć tych tragicznych doświadczeń towarzyszyła jej przez całe późniejsze życie.

Po Powstaniu trafiła do obozu przejściowego i na wywózkę na południe Polski. Z tego tytułu kilka miesięcy temu uzyskała uprawnienia kombatanckie. Po wojnie, już w szkole podstawowej odkryła w sobie talent artystyczny, ukończyła Liceum Plastyczne, a później studiowała i uzyskała dyplom na Wydziale Malarstwa warszawskiej ASP w Pracowni Jana Cybisa.

Początki jej działalności artystycznej to m.in. projektowanie odzieży w Modzie Polskiej. Później koncentrowała przez wiele lat swoją twórczość głównie na malarstwie i rysunku. Jednakże z czasem podejmowała działania artystyczne w coraz szerszym obszarze. Trudno nawet powiedzieć czym się nie zajmowała. Artystyczne podkładki, maskotki, słynne ozdobne nietoperze. Wykonywała maski artystyczne z blachy i innych materiałów. Projektowała i wykonywała kartki świąteczne. Była współautorką dwóch książeczek na temat różnych przedmiotów artystycznych z papieru, drewna i innych materiałów. Miała kilkanaście wystaw indywidualnych w galeriach warszawskich, muzeach i kościołach.

Osobiście wydaje mi się, że jej kunszt artystyczny najbardziej rozwinął się w zakresie metaloplastyki. Z puszek po napojach gazowanych wykonywała niesamowite ryngrafy, kapliczki i inne misterne precjoza.

Nigdy nie odmawiała pomocy i podejmowała się nowych wyzwań artystycznych. Dorobić XIX wieczny kafel piecowy. Nie było problemu. Dorobić drewnianą matrycę do wytłaczania w skórze. Od ręki. Odnowić zabytkowe krzesła i dorobić dębowe głowy orłów. Perfekcyjnie. Stworzyć stroje na uroczystość trzech króli – bez zawahania. Przyozdobić artystycznie kubki ceramiczne czy ulepić z gliny artystyczne przedmioty. Z przyjemnością.

Mama mówiła, że tworzenie było zawsze jej pasją. Lubiła podejmować ciągle nowe wyznania i otwierała się nowe obszary poszukiwań artystycznych. Przy tym zawsze była życzliwa dla innych pomagała w tym na czym najlepiej się znała, doradzała, uczyła i szkoliła, obdarowywała stworzonymi przez siebie wyrobami artystycznymi liczne osoby i instytucje.

Myślę, że w wielu domach wiszą jej obrazy, pastele, kapliczki, ryngrafy. Swoją wiedzą chciała się dzielić z innymi. Prowadziła warsztaty z malarstwa, z papieroplastyki, pisała artykuły do czasopisma „Pani domu” na temat tworzenie zabawek czy innych drobnych przedmiotów artystycznych.

Jeszcze nieomalże w ostatnich dniach swojego życia wykonywała rysunki, o które ją prosiłem. Było jej już ciężko, jednak chciała mi jak zawsze pomóc. Zawsze ja i inni mogli na nią liczyć. Myślę, że to co pozostaje na tym świecie po nas to co stworzymy i wykreujemy, i dobro, które innym uczynimy.

Głęboko wierzę, że tam w górze już znów tworzy. Już bez tych wszystkich ziemskich ograniczeń, w otoczeniu aniołów, których postaci tak bardzo lubiła wykonywać z papieru i folii."

We wspomnieniach Syna - Adama Czarneckiego